close
BEZPLAN

BEZPLAN

19 maja 2017375Views

Bycie mamą to jedna z najcięższych, a zarazem najciekawszych ról jaka gram od 6 lat. Naszły mnie takie refleksje kiedy zaczęłam przygotowania do 6 urodzin syna. Pierwszy raz postanowiłam  zorganizować je w domu zapraszając kilku najbliższych kolegów solenizanta. W całym codziennym zamieszaniu kiedy próbuję trenować już nie tylko bieganie, ale i pływanie i rower, a do tego codzienna praca, obowiązki nagle wyłania się pomysł urodzin w stylu Star Wars. Z jednej strony myślę sobie , gdzie jeszcze wcisną ten jeden element w całą naszą układankę, a z drugiej strony właśnie uświadamiam sobie jak ważna jest równowaga w tym co robię. Muszę zatrzymać się, czasami odpuścić  i właśnie tę jedna moja treningową sobotę spędzić z Vaderem 🙂

Śmieje się w duchu, że był to dla mnie niezły trening mentalny gościć w domu 7 małych bohaterów,ale czego mama nie zrobi dla syna 🙂

Piątek w pracy  miałam istne szaleństwo, odpisuję na maile, cały czas coś się dzieje, nie wiadomo w co włożyć ręce, odbieram kolejny  telefon jak to ja kończąc pisać jeszcze maila. Przedstawiam mi się jakaś Pani , ale nie do końca słyszę skąd dzwoni. Trzymając komórkę barkiem , klepie dalej w komputer i słucham co ma mi Pani do zakomunikowania i nagle słyszę, że „Gwiazda Śmierci będzie miała trochę inne odwzorowanie , ale oczywiście będzie jak najbardziej podobna do tej na zdjęciu.”.Stop……..chwila zastanowienia o czym ta Pani do mnie mówi? jaka Gwiazda śmierci? i nagle uświadamiam sobie, że dzwoni do mnie Pani od tortu syna. Szybko w głowie skanuje jak wyglądało zdjęcie tortu, przestawiam trybiki i przełączam się na Star Wars.

Po pracy, po porannym treningu na basenie padam, ale jeszcze  piekę jak szalona czekoladowe muffiny, wieszam urodzinowe girlandy. Ustalam z synem mini plan działania kiedy tort, kiedy pizza. Wyznaję zasadę, że jak się bawić to się bawić  i nic się nie stanie jak raz na jakiś czas dzieci pojedzą trochę słodkości i żelkowych sztuczności. Sama siebie przerażam, że ciągle wszystko mam zaplanowane, poukładane. Czy nie mogę pozwolić, żeby pewne rzeczy po prosty toczyły się swoim rytmem? Musze chyba iść na jakieś szkolenie pod hasłem „Bezplan” 🙂

Urodziny Star Wars wypaliły w 100% i jak to dzieci określiły były to najlepsze urodziny na całym świecie , a nawet  w całej galaktyce 🙂

Po takich wyznaniach z dziecięcych, uradowanych buziek cieszę się, że miałam siłę, że chciało mi się. Postanawiam, że musze popracować nad takim dniem bez planu, bez spiny co pozwoliło by mi  nabrać dystansu do tego co robię. Pewnego rodzaju balansu, żeby niczego nie zatracać, a doceniać i te chwile spędzone  z rodzina, jak i te chwile na  treningach. Tak łatwo mi się pisze, ale wiem, że to nie jest dla mnie łatwa sprawa, bo przed chwilą w głowie powiedziałam sobie „zaplanuje bezplan” 🙂

W następnym wpisie przeczytacie o tym, że jednak  w ostatnim czasie udało mi się wygospodarować chwile czasu dla siebie . Wyjechałam, dałam głowie odpocząć, a przy okazji odkryłam nowe miejsca, gdzie można pojeździć na rowerze i pobiegać po górach. Tam mnie jeszcze nie było.

Weekend przed nami spędźcie  go miło i pamiętajcie o sobie , ale o treningach nie zapominajcie 🙂