close
ORLEN WARSAW MARATHON

ORLEN WARSAW MARATHON

28 kwietnia 2017495Views

Będzie to mój drugi występ na trasie maratońskiej Orlen Warsaw Marathon i jeden raz startowałam na 10 km bieg OSHEE.

Odbiór pakietów

Standardowo na początku odbiór pakietów. Tak jak w zeszłym roku odbiór był na Błoniach Stadionu Narodowego w specjalnie wybudowanym na tę okazję namiocie , gdzie było również Expo.

Wyjątkowo w tym roku pakiet odbieram pierwszego dnia, kiedy można było  odebrać czyli w czwartek, po pracy. W sumie była to dobra decyzja , bo mało osób, zero kolejek. Odebrałam pakiet, gdzie wolontariuszka ładnie wszystko  mi tłumaczy co do czego, gdzie mam sprawdzić numer startowy, gdzie nakleić naklejkę na worek depozytowy itp. Pakiet, który wybrałam  był pakietem najtańszym . Pomyślałam, że tych koszulek ze startów mam już sporo i nie ma co w kolejną inwestować. Znam już z doświadczenia te wszystkie procedury, ale grzecznie wysłuchuję i doceniam role wolontariuszy i myślę o innych, o tych co pierwszy raz startują, obierają pakiet, że są to cenne , niezbędne informacje.  Dodatkowo zostałam poinformowana o możliwości dołączenia się do akcji charytatywnej „Dar serca dla …”. Bardzo cenię sobie wszystkie akcje charytatywne i jak tylko mogę to biorę w nich udział. Cudowne jest to, że mogę biec nie tylko dla siebie, ale i dla innych! Spośród 30 organizacji wybrałam Stowarzyszenie Koliber na rzecz dzieci z chorobą nowotworową. Udział w projekcie był dobrowolny i nie wiązał się z żadnymi opłatami. Wystarczyło, że w systemie na swoim koncie odhaczyłam , dla której organizacji biegnę, nakleiłam na numerze startowym naklejkę organizacji i pozostało już tylko, albo aż  przebiec wybrany przez siebie dystans czyli 42 km 🙂 Powiem Wam, że przy wyborze organizacji straszne targają mną emocje. Chciałabym pomóc wszystkim, a tu istnieje tylko jedna możliwość. Każda z organizacji niesie jakąś swoja niebywałą historię. Będąc mamą dwójki ancymonów bardzo emocjonalnie podchodzę do wszelkiego rodzaju akcji charytatywnych, gdzie mogę pomóc dzieciom. Słucham opowieści wolontariuszek i czuje, że oczy mam już wypełnione łzami. Jedna z Pań od organizacji Koliber patrzy na mnie i mówi , że trzeba się cieszyć , pomagać, pokazuje mi na telefonie zdjęcia,  mini mazurków, które upiekła( 40 sztuk)  dla swoich podopiecznych  do święconki, że w tym pomaganiu jest tyle radości, miłości. Z ta myślą opuszczam expo, że biegając mogę czynić dobro, że przekroczenie przeze mnie linii mety będzie darem serca dla potrzebujących.

Dzień maratonu

Standardowo od rana stresowałam  się, pogoda nie rozpieszczała – wiało choć od czasu do czasu  wychodziło słonko. Mimo sporej ilości przebiegniętych biegów, zawodów nie do końca wiedziałam w czym pobiec- na długo, na krótko? Wiedziałam, że na pewno będę biegła z plecakiem, w który napakowałam sobie „prowiant”:). Postanowiłam, że będę sobie zajadała żele Squezzy mam je wypróbowane, mój żołądek je przyjmuje, a na deser żelki Power Bar o smaku pomarańczowym. Do popicia woda i rozgazowana cola :)Smakowity zestaw na najbliższe godziny.

Nim docieramy do miasteczka biegacza spotykamy różnych znajomych. Śmiejemy się, że jak byśmy się umówili to byśmy nie mogli się znaleźć, a tak wsiadamy dokładnie do wagonika metra, w którym spotykamy znajomych. Lubię to uczucie kiedy jest niedzielny poranek , miasto jeszcze śpi, a w środkach komunikacji miejskiej pełno biegaczy i wokoło unosi się zapach Ben- gay’a 🙂 czuć  moc, jedność  i  wtedy zawsze myślę sobie jaka jest w tym bieganiu niebywała magia, że tym wszystkim biegaczom się chce.

Kiedy oddaję worek do depozytu z nieba sypią się małe , śnieżne kulki  myślę sobie, że dla biegacza nie ma złej pogody i to utwierdza mnie w przekonaniu, że na trening trzeba wychodzić zawsze czy pada, czy wieje, czy upał, czy śnieg.

W drodze  do swojej strefy startowej szybka fota i jak zwykle widać na niej jak jestem zestresowana. Biegacz przy biegaczu stoimy i czekamy, aż punktualnie o 9.00 padnie strzał, który tym razem oddała Anita Włodarczyk – rekordzistka świata w rzucie młotem. Kolejną niebywałą chwila jest moment jak po jednej stronie ulicy  ruszają maratończycy, a po drugiej stronie w odwrotną stronę ruszają biegacze Oshee na 10 km. Początek biegu to buzie roześmiane, wszyscy sobie machają, w głowach marzenia, strategie, cele jak najszybciej przekroczyć linie mety.

Lubię  trasę tego maraton, bo biegnę znanymi mi ulicami  Warszawy i po tej części, którą dość dobrze znam. Zatem swoją maratońską przygodę rozpoczynam od  Mostu Świętokrzyskiego, gdzie rozpościera się zawsze piękny widok na panoramę Warszawy, kolejny punkt to  Stare Miasto.  Następnie Krakowskie Przedmieście tu znaczna część kibiców to turyści, gdzie wpisujemy się w  atrakcję Warszawy.Mijam sporą grupkę japońskich turystów, którzy bija brawo, krzyczą – uwielbiam ten ich entuzjazm. Dalej  biegniemy na południe, między innymi Alejami Ujazdowskimi, aż do Powsina. Tu ulubiona prosta biegaczy, gdzie nie ma kibiców, wiatr wieje prosto w twarz i mam wrażenie, że stoję w miejscu. Jedyne co mnie trzyma przy życiu to fakt, że jest to miejsce moich treningów tak zwana trasa z i do przysłowiowej Mrówki, gdzie z Royal Wilanów do hotelu Mrówka jest idealna prosta. Można powiedzieć, że na tym odcinku czuje się jak u siebie w domu. Na końcu tej wietrznej prostej dostrzegam koleżankę Małgosię, która kibicuje mi ze swoim synkiem. Nawet nie wiecie jak mi to dodało skrzydeł. Za plecami słyszę „biegnie mama Hugo:)” niby nic , a niesie mnie jak na fali. Małgosiu dziękuję 🙂  Trasa skręcą na północ i kieruję się w stronę Pałacu w Wilanowie. Tu spodziewam się  moich dzieci. Z nieba zaczyna padać grad, targa mną wiatr i widzę z daleka różową kurteczkę córeczki. Siły mi wracają, deszcz, śnieg mi nie przeszkadzają. Widzę tylko dzieci, do których muszę dobiec. Stoją tuż przed skrętem w Sobieskiego. Mocno odbijam od grupy biegaczy na lewy pas, macham , śmieję się do swoich dzieci. Podbiegam i słyszę od Hu” Mamo nie poznał bym Cię” oj myślę chyba źle wyglądam na tym 30 km skoro dziecko mnie nie poznaje. Li zaczyna wylewać z siebie potok słów” że Hu mówi, że zgubiła gumkę, ale przecież ona ją trzyma w ręku” Przybijam z dziećmi piątki, krzyczę, że problem gumki rozwiążemy później i biegnę. Trzymam rękę uniesiona do góry przez dłuższy czas , bo wiem, że mi machają i patrzą jak mama biegnie w dal. Jak mnie ta chwila z dzieciaczkami rozczula, zwłaszcza kwestia gumki, gdzie ja walczę z sobą, z warunkami pogodowymi, a tu takie „dylematy świata dziecięcego ” się rozgrywają. Przypominam sobie ten moment jak wychodziłam z domu i Li do mnie powiedziała ” Mama biegnij jak byś była w bajce” Na tym 30 km te słowa córki była jak magiczne zaklęcie. Przede mną Czerniakowską,  Solec. Od spotkania z moimi pociechami  każde napotkane dziecko w roli kibica otrzymywało ode mnie piątkę.  Ostatnie kilometry ponownie  Mostem  Świętokrzyskim, gdzie ponownie wietrzysko daje się we znaki, a sił już braknie, ale cisnę do przodu, bo już czuję w nozdrzach zapach Błoni  i kończę maraton na błoniach Stadionu Narodowego. Po bokach band wystrzały , sztuczny dym , okrzyki czuje się w tej chwili wyjątkowo.

Upragniona meta, gdzie zawsze jak wbiegam to wyzwala to we mnę chęć podniesienia rąk do góry , gdzie czuje siłę, zwycięstwo i nie opieram się mym potrzebom tylko robię to, co dyktuje mi serce. Uwielbiam ten moment kiedy na mecie tłoczą się kibice, krzyczą, wołają, dopingują mnie na tych ostatnich metrach. Serce me wtedy niebywale  raduje się i te pytanie, które od ostatnich 10 km zadawałam sobie po co mi to właśnie pęka jak bańka mydlana. Właśnie dla tych  chwil warto.

Podsumowanie:

  • jestem szczęśliwa, że przebiegłam ten królewski, maratoński dystans, ale
  • więcej długich wybiegań
  • obowiązkowo musze coś zrobić z paskiem do pomiaru tętna, bo albo mnie tak obciera, albo mam uczulenie, bo na wysokości mostka mam po prostu ranę 🙁
  • musze zrobić sobie badania krwi
  • testy wydolnościowe
  • konsultacja dietetyczna, bo ewidentnie co jakiś czas odcina mi energię

Miła niespodzianka na stronie Orlen Warsaw Marathon pojawiło się w relacji na pierwszej stronie zdjęcie mojej skromnej osoby 🙂

www.orlenmarathon.pl

Wasza maratonka Mpassiosn