close
SIŁA TO NOWE PIĘKNO.

SIŁA TO NOWE PIĘKNO.

22 listopada 2017612Views

Jest jak jest.

Tak ma być.

Nie może być inaczej.

Chcieć to ja sobie mogę, ale jak wyjdzie, tak wyjdzie.

 

Wszyscy dzielą się osiągnięciami, życiówkami, kto, ile, gdzie przebiegł, przejechał, przepłyną. To ja wam powiem, że na razie nic mnie z tych rzeczy nie obchodzi. Nie muszę mieć życiówek, nie muszę przekraczać swoich granic.

Powoli, jak żółw ociężale powracam na tor. Wagonik, w którym na chwilę zjechałam na boczny tor powoli wraca do gry. Swoim kursem zmierzam dokąd? gdzie? jeszcze niewiem. Lubie startować w zawodach. Ekscytacja, motyle w brzuchu jak na pierwszej randce, oczekiwania, marzenia. To wszystko do końca roku omijam szerokim łukiem. Zewsząd atakują mnie informacje o zawodach i zapisach. Teraz zdałam sobie sprawę, że chyba zapisałam się do wszystkich newsletterów sportowych :), które co chwila przypominają mi,  o startach, ach.

Muszę być silna.

Siła to nowe piękno, które muszę w sobie pielęgnować. Cały czas powtarzam sobie, że potrzeba czasu, czasu, czasu. Wypieram , pomijam, odwracam głowę i wmawiam sobie, że to, co robię robię dla siebie, dla przyjemności. Po, co szarpać się na zawodach ? Trzeba płacić, tłoczno, stres, na około dużo fajnych ludzi, czuję motywację, frustrację – TAK CHCĘ TEGO !!! kręci mnie to, muszę mieć cele.

Jedni zbierają siłę, żeby przebrać się w dres, żeby przemóc się w sobie i pójść pobiegać czy porobić brzuszki. Ja pracuję nad tym, żeby stopować się, żeby dać sobie czas. Co ja na to poradzę, że wpadłam jak śliwka w kompot zarówno w pływanie, rower jak i bieganie. Co w tej mojej głowie jest zapętlone, że ciało usiedzieć nie może ? Tak sobie myślę, że przecież wróciła moda na szydełkowanie, robienie na drutach, fit gotowanie. Mogę przecież popołudniami zrobić pranie, prasowanie, poleżeć, nic nie robić. Ta ostatni czynność to dla mnie sztuka, której absolutnie nie opanowałam.

Nic nie muszę.

Wszystko po coś się dzieje. Nic na siłę, nic na hura. Czy ja coś komuś muszę udowadniać? czy muszę ścigać się, zapisywać w tabelach pomiary, czy muszę łamać czasy, czy musi być u mnie progres? Nic nie muszę. Daję sobie prawo do tego, żeby odpuścić, zluzować. Dobra tak wam piszę, bo mi wtedy lżej. Jak sobie to zapisałam i jeszcze głośno wypowiedziałam to może w to uwierzę 🙂 Uzbrajam się w cierpliwość i buduję siłę w głowie. Przeglądam sobie  moje wpisy na blogu i wspominam, ile świetnych biegów przebiegłam, ile fantastycznych osób poznałam, ile miejsc zwiedziłam, ile ścieżek zadeptałam. To wszystko daje mi MOC. Pasja buduje charakter.

 

Za chwile posypią się biegi mikołajkowe, biegi świętych Mikołajów. Jak tylko możecie to wkładajcie czerwone czapy z pomponami i ruszajcie .

Odnalazłam w swoim archiwum moje dwa biegi Mikołajkowe, w których brałam udział: Świetna zabawa, niesamowita atmosfera, a przy okazji trening zaliczony .

Ja nie mogę, ale wy zapisujcie się !!!!