close
W ŻYCIU WAŻNE SĄ CHWILE

W ŻYCIU WAŻNE SĄ CHWILE

26 maja 2017354Views

Wyjazd do spa, relaks, komfort. Pakujesz kilka najpotrzebniejszych rzeczy i jedziesz. W przypadku posiadania rodziny potrzeba logistyki, planu …. a miałam pracować nad „bezplanem” – wszystko trzeba zgrać, dograć. Jak zwykle winda wyładowana naszymi bagażami jak byśmy wyjeżdżali co najmniej na tygodniowe wakacje. Nawet nowa sąsiadka jak nas zobaczyła w windzie popatrzyła komentując „ o przeprowadzają się Państwo?” wybucham śmiechem. Nie to tylko wyjazd na dwa dni 🙂
Dzieci biorą zabawki i milion „potrzebnych dupereli”, kudłaty przyjaciel już zadomawia się w aucie, upychamy walizki do samochodu, kolejno odlicz. Zaworze dzieci i psiaka do babci i w drogę….
Wjeżdżam na autostradę i podziwiam przepiękne widoki, dywany żółtego rzepaku. Urzeka mnie ten widok, zatrzymuje się, żeby porobić zdjęcia.

Podróż do Wrocławia to nie to, co kiedyś, pół dnia się jechało zgodnie z przepisami a teraz chwila moment i widzę tablicę Gola Dzierżoniowska za 40 km. Po chwili wita mnie Uroczysko Siedmiu Stawów. Mym oczom ukazuję się nadzwyczajny, skąpany w słońcu zamek. Jak to się mówi pierwsze wrażenie robi się tylko raz i tu doznałam zauroczenia. Lubię architekturę wkomponowana w naturalne środowisko i tu właśnie zastaje takie połączenie. Wszędzie zielono, kwiaty, zioła, które jak się później okazało mają nie tylko charakter dekoracyjny, ale również są cennym naturalnym dodatkiem w hotelowej kuchni. Przed wejściem do hotelu stoją dostojne dwa kasztany, które teraz w maju przepięknie kwitną. Już sam ten widok powoduje , że czuje się beztrosko.


Dzięki uprzejmości Pani Elżbiety odpowiadającej za marketing Uroczyska zwiedzam hotelowy zamek, różne pokoje, apartamenty, restaurację , spa i z przyjemnością słucham opowieści. Hotel ma budowę butikowa i chcąc zachować wytyczne konserwatora zabytków każdy pokój, apartament ma niepowtarzalna formę, są wyjątkowy co dodaje jeszcze smaczku temu miejscu.
Szczególnie warte polecenia są pokoje z otwartą łazienką i wanna w salonie, ach co za luksus. Pod koniec zwiedzania odkrywam prawdziwy hit!! Obok hotelu znajduje się odnowiona w nowoczesnym stylu oryginalna Kuźnia. Miejsce dla gości oczekujących większej prywatności. Na piętrze znajdują się dwie komfortowe sypialnie, a w każdej stylowa łazienka. Do tego wspólna z kominkiem i przestronna kuchnia, gdzie często odbywają się warsztaty kulinarne, ach czego chcieć więcej .

Kolejną ciekawostka jest fakt, że hotel oczekuje w najbliższym czasie przybycia niespotykanych gości, którzy zamierzają osiedlić się i to na dłużej. Będą to szkockie krowy. Nie omieszkałam poszukać w internecie co to za rasa, bo w tym temacie moja wiedza trochę kuleje. Okazało się, że te sympatyczne stworzenia to jedna z najstarszych ras bydła w historii nowożytnej. Co ciekawe posiadają długa sierść o zróżnicowanym ubarwieniu. Bydło jest wytrzymałe i odporne. Świetnie znosi najcięższe warunki pogodowe i można je trzymać cały rok na pastwisku. Będę z niecierpliwością wyczekiwała przybycia „szkockich gości”.

Oczarowana hotelem na wzór amerykańskich filmów najchętniej rzuciłabym się na hotelowe łóżko i czerpała radość z nic nie robienia. Ale już mnie troszkę znacie , więc łapię kolejne chwile. Moja natura pozwoliła mi tylko na chwilowe złapanie oddechu i postanowiłam pobiegać i pozwiedzać okoliczne tereny. W recepcji dostaje mapkę .Robię dwie pętelki po szlaku rekomendowanym przez hotel okrążając pobliskie stawy. Niesamowicie urzekło mnie profesjonalne oznakowanie szlaku.  Głowa mi odpoczywała, nie musiałam się zupełnie skupiać na tym, gdzie mam biec. Bardzo mi to odpowiadało.Buszując w rzepaku między 7 stawami niesposób się zgubić.

Wracam na wieżę do swojej „komnaty”, królewska kąpiel i schodzę do hotelowej restauracji.

Kiedy mój zachwyt został jeszcze podbity dobrym treningiem na łonie natury najzwyczajniej zgłodniałam. W hotelowej restauracji obsługa na najwyższym poziomie, czuje się jak księżniczka. Karta dań autorskich przygotowana przez Szefa Kuchni Damiana Chajęckiego zachęca do spróbowania wszystkiego. Kelnerzy perfekcyjnie znali potrawy , potrafili odpowiedzieć na każe pytanie. Opowiadali o poszczególnych daniach w tak apetyczny sposób, że sama nie wiedziałam na co się zdecydować. Postanowiłam skosztować na przystawkę zielone szparagi z jajkiem przepiórczym i sosem holenderskim,  krem z suszonych pomidorów z kozim serem z Wańczykówki ( pierwszy raz jadłam krem z suszonych pomidorów- polecam) , a na główne risotto Bianco ze szparagami , bobem, parmezanem, truflą i kurkami. Wykorzystuje sezon na szparagi. Ach jak przypomnę sobie te dania. Podczas całego pobytu próbowałam różnych specjalności i każde mnie ujęło. Potrawy były dla mnie rozkoszą, rajem dla podniebienia. To, że kuchnia była wyśmienita jest fakt, że skusiłam się na deser. Ja osoba nie jedząca słodkości. Natomiast kelner Pan Paweł ( gorąco pozdrawiam) z takim finezją opowiedział o deserach, że nie mogłam sobie odmówić, złasuchowałam – Pate a Chaux – lody pistacjowe z owocami sezonowymi. Uwierzcie mi te wszystkie dania, których spróbowałam to małe arcydzieła. Tu nie ma mowy o przypadku, każdy szczegół dopracowany , wszystko idealnie dobrane. W takim miejscu odstępstwa od diety są wybaczane 🙂

Szef kuchni Uroczyska Siedmiu Stawów – Pan Damian Chajęcki

Widzę katem oka jak kelner donosi potrawy w wersjach mięsnych do sąsiadujących stolików. Ja za mięso dziękuję, ale z przyjemnością patrzę jak goście zachwycają się policzkami z dzika. Nie żebym była taka dobra w mięsiwach zaglądam w kartę 🙂
Kolejny dzień wita mnie cudowną pogodą i postanawiam rozpocząć go aktywnie i korzystam z basenu. Jest to niesamowita wygoda, że w szlafroku raz, dwa i już jestem na basenie. Wiecie jak to jest z porannym basenem najciężej wyjść, a tu ten problem się sam rozwiązał. 18 metrów fantastycznie położonego basenu z przeszkloną ścianą i dachem , gdzie widać część zamku, drzewa, promienie słońca wpadają rozświetlając taflę basenu. Jak tu nie pływać. Uwielbiam taki poranny rozruch. Wtedy mam poczucie dobrze rozpoczętego dnia. Do pełni szczęścia potrzebowałam jeszcze porządnego śniadania i na takie się wybrałam.

Byłam mile zaskoczona tym, co zastałam. Niesamowity wybór zimnego bufetu, świeże owoce idealnie podane, pokrojone, obrane nic tylko jeść. Do tego istniała możliwość zamówienia dań na ciepło w tym chyba wszelkiego rodzaju postaci jajka: omlety, sadzone, na miękko, na twardo, po benedyktyńsku itd, itp

Śniadanie obłędne. Jak tak energetycznie rozpoczęłam dzień to nie byłabym sobą, jak bym nie kontynuowała go w takim stylu. Z okien Uroczyska rozpościerają się Góry Sowie i tam zamierzam trochę potrenować. Tu kolejna zaleta tego fantastycznego miejsca, że zanim oddamy się w strefę relaxu do spa jest, gdzie się zmęczyć.
Wtorek, na szlaku pusto, góry należą do mnie. Tak to ja lubię. Pierwszy raz jestem w tych regionach i jestem zachwycona, że jest tu tak ładnie. Trasy dla każdego i na piesze wędrówki, i do biegania i na MTB. Do wyboru, do koloru. Mam świetną pogodę, świeci słońce, ale z drugiej strony nie leje się żar z nieba czyli idealne warunki na trening. Wbiegam na Wielką Sowę ( 1014 m ) najwyższy szczyt Gór Sowich w Sudetach Środkowych. Góry zarówno oczyszczają mój umysł, jak i powstaje w moje głowie wiele pomysłów. Myślę też o Was, o czym Wam napisać? co Was zmotywuje? zainspiruje? Doceniam każde chwile spędzone na łonie natury. Góry dodają mi siły, wiary, że to co robię ma sens.
Z głową pełna marzeń wracam na zasłużony odpoczynek.

Odwiedzam hotelowe spa, które jest pierwszym w Polsce spa by L’occitane. Zamawiam sobie aromatyczna kąpiel oraz masaż relaksacyjny aromakologiczny. Niebywałe jest to , że wszystko w spa oparte jest na naturalnych produktach, olejkach. Nie uświadczysz żadnej chemii, żadnych urządzeń. Niebiański wręcz zapach verbeny unosi się wkoło. Już sam aromat ziół, roślin wprowadza mnie w dobry nastrój. Po takim rytuale piękna czuje się błogo. Ja nie wychodzę z gabinetu tylko płynę otoczona pięknymi woniami. Ten zapach idealnie komponuje się z całym otoczeniem. Daję sobie chwilę wytchnienia i zalegam na leżance popijając zieloną herbatę. Moja skóra chłonie aromatyczne olejki i nie pozostaje nic więcej jak tylko stwierdzić „chwilo trwaj wiecznie”.

Jeszcze postanawiam na koniec dnia wejść na pobliską górkę , przejść się aleja czereśniową, która uwielbiała spacerować hrabina i mym oczom ukazuje się przepięknie wkomponowana w naturalne środowisko XVI-wieczna zamkowa budowla . Jak tu będziecie to warto podejść kawałek i cieszyć oko tymi widokami – kwitnące pola rzepaku, w oddali ule i w całej tej bajkowej aranżacji zamek.

Zawsze wszystko co dobre szybko się kończy i tak moja wizyta dobiega końca. Wyjeżdżając widzę poruszenie wśród obsługi hotelowej, gdzie jak się okazało przygotowują się do dużego firmowego eventu, gdzie cały hotel jest zarezerwowany na potrzebę imprezy. Zatem odkrywam kolejną kartę możliwości . O wyjątkowości i kameralności zamku świadczą odwiedzające go rodziny, pary zakochanych.Od tego roku również zawitają pary młode z rodzinami i gośćmi weselnymi w nowo wybudowanym budynku, w specjalnie przygotowanych salach na okazje niezapomnianych chwil.Jestem zauroczona Uroczyskiem 7 Stawów i z pełną świadomością stwierdzam, że czuję się tu niebywałą magię. Są takie miejsca, których się nie zapomina i cieszę, że takie właśnie znalazłam .Nie musze jechać na koniec świata, a raptem 40 km od Wrocławia, żeby móc oderwać się od rzeczywistości.

Uroczysko 7 Stawów spełniło moje wyobrażenie o idealnym  miejscu na wypoczynek. Hotel w butikowym stylu umiejscowiony w zamku oczarował mnie. Klimatu dodała jeszcze profesjonalna obsługa, bo przecież wiemy, że nastrój tworzą ludzie i tak też tu było.  Dziękuję tym wszystkim, którzy przyczynili się , że te kilka dni w zamku przeniosło mnie w inny wymiar. Wnętrza XVI-wiecznego zamku i otoczenie natury sprawiły, że czułam się w tym resorcie wyjątkowo. Całą sobą rozkoszowałam się chwilami idylli. Kiedy miałam ochotę wylegiwać się na leżaku na zielonej trawie, leżałam. Kiedy rano chciałam rozpocząć dzień basenem szłam w szlafroku popływać. Kiedy ciało było spragnione masażu udawałam się do Spa L’Occitane na cudownie aromatyczne masaże. Kiedy miałam ochotę, aby moje podniebienie rozkoszowało się przysmakami hotelowa restauracja raczyła mnie niebywałymi potrawami. Kiedy czułam potrzebę zjednania się z naturą szłam pobiegać po pobliskich ścieżkach. Robiłam to, na co miałam ochotę. Pobyt w Uroczysku 7 Stawów dał mi uczucie spełnienia, wewnętrznego spokoju i szczęścia. Już planuje, kiedy tam wrócę, latem na rowerowe treningi czy może jesienią, bo też  musi być pięknie kiedy buchnie feria barw na liściach… miałam nie planować… pojadę tam spontanicznie na weekend 🙂

Mpassions poleca