close
Weekendowy wypad w góry

Weekendowy wypad w góry

8 stycznia 2017181Views

3 Króli tak naprawdę jeden dzień wolny piątek, a już plany biegowe w toku. Gdzie jechać? Najchętniej w góry, ale żeby nie spędzić całego dnia na dojazdach. Padło na najbliższe Warszawie góry – Świętokrzystkie. Wszystko ładnie, wszystko pięknie, ale akurat w tym, czasie w Polsce największe mrozy. Pogoda na weekend zapowiada się między -16C, a -19C. Chwila wachania….jedziemy trzeba trenować w każdych warunkach, zbierać doświadczenia.

Po wyprawie w Bergen już mniej więcej wiem jak powinnam być ubrana, ule warstw , co mi się sprawdza.

Pierwszego dnia wybiegamy dość późno, bo o 12.30, termometr w aucie wskazuje -17C.  Podstawa, z którą teraz wybiegam w góry to w plecaku kurtka puchowa, dodatkowe rękawiczki na zmianę.

Z nowości biegnę w cienkich rękawiczkach biegowych, a na to rękawiczki narciarskie. Na nogi zakładam stutputy.

Doświadczenie z biegu w tak niskiej temperaturze, w śniegu i w górach, w nogach 26 km:

  • ciepłe rękawiczki to podstawa. Rękawiczki narciarskie, wodoodporne super mi się sprawdziły
  • trzeba cały czas biec, nie można zatrzymywać się, nawet szybkie selfie może być przyczyną przemarźnięcia
  • woda, yerba mate w soft flasche była tylko zbędnym balastem , bo tak zamarzła, że nie nadawała się do picia. Mały termos z gorącą herbata o tym trzeba pamietać.
  • dla mnie jeszcze jedno ważny aspekt biegania musze pamietać o uzupełnianiu kalorii co mniej więcej 45 minut. Musze to kontrolować, pamietać, nie ważne czy jestem głodna, czy nie musze organizmowi dostarczać wartości odżywczych. Chwila nie uwagi i spadła mi moc, do tego niska temperatura nie mogę do tego doprowdzadzać
  • bieganie w śniegu tu ważne, aby ćwiczyć siłę nóg. Bieganie w śniegu jest ciężki. Były chwile kiedy nogi zapadały mi się w śniegu do kolan
  • zbieganie po oblodzonych zboczach tu ważne, aby na poboczach łapać przyczepność na śniegu
  • kojelny aspekt to oddychanie niby robimy to automatycznie, ale jak oddychać przy takich niskich temperaturach? musiałam nauczyć się oddychać cała opatulona w buffach niczym ninja

Drugiego dnia juz wiedziałam, że jedynie do picia co mogę wziąć to mały termos . Do popijania żeli, batonów pół kubeczka yerby i pół kubeczka śniegu i tak powstaje  idealnie skomponowany napar 🙂 Rano przywitała nas temperatura – 19C. Ubieram się na cebulkę. jedna warstwę więcej niż wczoraj. Sytuacje troche ratuje fakt, że jest mroźno, ale świeci przepiękne słońce.

17 km w nogach , zero przemarźnięcia, radość, że przełamałam się, nie poddałam się mimo tak niskiej temperatury.